piątek, 07 grudnia 2007
"Chopin : The Complete Preludes | 2 Nocturnes Op.62" - Rafał Blechacz

słucham od jakiegoś czasu płyty "Chopin : The Complete Preludes | 2 Nocturnes Op.62" Rafała Blechacza i ... nie mogę się jej nasłuchać.

Chopin był mistrzem w tym co robił a Blechacz przydaje jeszcze większego blasku jego mistrzostwu.

dla mnie cała muzyka Chopina jest wyznacznikiem klasyki i najchętniej go słucham. nic nigdy nie chciało mnie tak bardzo zainteresować jak jego muzyka.
wszystko zaczęło się przedziwnie, bo bardzo przypadko wraz z XXIII Konkursem Chopinowskim w '95. coś mnie wtedy urzekło w tej muzyce i w tym niezwykłym dla mnie czasie, czasie przełomów, czasie wielkich zmian, których w żaden sposób się nie spodziewałem. ciężki i niezwykły czas. muzyka Choina była ważną jego częścią. i została do tej pory.

ta płyta jest cudowna. mnóstwo emocji. piękno w czystej formie. czuje się jakby nie była stworzona ludzką ręką, ale Boską. nie umiem pisać o emocjach, nie umiem opisać uczuć.

nie będę pisał o technice, nie będę pisał o jakichś ciekawostkach, nie będę pisał dlaczego "Chopin wielkim pianistą i kompozytorem był", bo nie o to mi chodzi. mnie interesuje jego muzyka, mnie interesuje słuchanie jego muzyka. jestem przeciętnym zjadaczem chleba i zupełnie nie znam się na muzyce i nigdy pewnie się nie poznam, bo ... nie to dla mnie jest w Chopinie istotne. nie zauważę błędów i niedociągnięć, bo nie moja edukacja muzyczna to zwykła szkoła podstawowa w której muzyka była na żenującym poziomie - zepchnięta razem z takimi przedmiotami jak plastyka czy religia na zupełny margines życia. może i muzyką nie da się najeść, ale ... jest niezbędna mi do życia.

czy warto posłuchać? ciężko mi jest doradzać słuchanie Chopina w dzisiejszych czasach, bo to taka stara muzyka. w czasach kiedy normą jest utwór 4 minutowy, bo dłuższy się nudzi preludia mogą faktycznie się sprawdzić, bo są krótką formą. potencjalny słuchaczu uważaj: nie ma w nich niczego z przebojowości tego świata, nie ma w nich żadnych roznegliżowanych panienek, nie błyskają stroboskopy. jest tylko "brzdąkanie" w fortepian. są uczucia w czystej postaci.
czy jesteś w stanie to przełknąć?

sobota, 28 kwietnia 2007
"Klucz do słodkiej muzyki". Sobotnie zdobycze.

wczoraj w empik.com odebrałem płytę zamówioną w naprawdę przedziwnych okolicznościach Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21.
płyta jest wspaniałą, barwna, kipi emocjami, wzrusza, zamyśla, ma swoją duszę - po prostu jeden z koncertów fortepianowych Chopina (wszystkie są niesamowite). nie może być inaczej zwłaszcza, że gra nie byle kto tylko sam Artur Rubinstein. płyta jest zapisem koncertu z 22 lutego 1960 roku zagranego na samym początku VI Konkursu Chopinowskiego.
trzeba posłuchać tego.

drugą rzeczą jest wiersz Williama Williams "TO", który pojawił się w dzisiejszym wydaniu magazynu europa. myślę, że warto go przytoczyć, bo spodobał mi się:

Są jałowe ponure tygodnie,
gdy natura w swej bezpłodności
dorównuje głupocie ludzi.

Rok pogrąża się w noc,
a serce pogrąża się
głębiej niż w noc

w pustej, wymiecionej wiatrem przestrzeni
bez słońca, gwiazd lub księżyca,
lecz ze szczególnym światłem jak gdyby myśli,

która roznieca ciemny ogień -
wirujący wokół siebie, do czasu
gdy w chłodzie zabłyśnie

by uświadomić człowiekowi nicość,
którą zna: nie samotność,
nie ducha lecz

rzekomo objęte rozumem - pustkę,
rozpacz - (One
łkają i skomlą) wśród

lun i zgiełku wojny,
domy, gdzie zimno pokoi
jest nie do wyobrażenia,

ludzie, których kochaliśmy - odeszli,
łóżka stoją puste, kanapy
wilgotne, krzesła opuszczone - 

Ukryj to daleko, gdzieś
poza umysłem, niech ukorzeni się
i rośnie - niezależnie od zazdrosnych

oczu i uszu - samo dla siebie.
Wszyscy przychodzą kopać do tej kopalni.
Czy jest tam klucz do słodkiej

muzyki? Źródło poezji widząc
martwy zegar mówi:
Zegar stanął,

A jeszcze wczoraj tykał tak ślicznie
i słyszy plusk wody jezior -
które jest teraz kamieniem.

Słodka Muzyka. I klucz do Niej.

poniedziałek, 09 kwietnia 2007
"Mozart. Portert geniusza" - Norbert Elias

książka "Mozart. Portret geniusza." Norberta Eliasa jest cennym materiałem pokazującym rozwój, drogę życiową i śmierć geniusza jakim był Wolfgang Amadeusz Mozart.
Autor rozważa w sensie socjologicznym i psychologicznym życie Mozarta. Opiera się na listach i innych dokumentach jakie po nim zostały, opiera się na ówczesnej sytuacji artysty-muzyka, opiera się o to wszystko co wiem o świecie z tamtych lat. Zaprzęga do tego socjologię i psychologię. Wynikiem jest ... myślę, że każdy kto choć przez chwilę się zamyślił nad osobą tego geniusza (a kto się nie zamyślił? chyba nikt) powinien sięgnąć po tą książkę.
dla mnie jest ona przejściem od Mozarta-geniusza (geniusz narodził się niewątpliwie jak wyniki ciężkie i mozolnej pracy) do Mozarta-człowieka. to brakujące ogniwo w mozaice jego życia.

do skończonej lekturze nasunęła mi się myśl, że takie biografie jak Mozarta przytrafiają się dość często. mam na myśli ojca, który stara się za pomocą dziecka realizować swoje własne marzenia i ... podchodzi do niego jak rzeźbiarz do klocka drewna.
chodzi o siostry Polgár: Zsuzsa, Zsófia i najbardziej znana z nich Judit. wychowywanie przez ojca - László Polgár doszły do szczytów hierarchii szachowej i stały się niewątpliwym fenomenem.
Ojciec wyznaje twierdzenie, że "geniuszy się tworzy, nie rodzi". i ma w tym dużo racji. po lekturze wydaje mi się, że bardzo podobnie było z Mozartem.

z drugiej zaś strony zastanawiam się czy ma to sens, aby "tresować" dziecko od samego początku? czy dobrą rzeczą jest okradanie go z dzieciństwa, na rzeczy udowadniania, że da się wychować geniusza?
zdecydowanie jestem przeciwny takiemu podejściu do człowieka. choć jeśliby nie ojciec, który narzucił drakońską szkołę synowi, czy powstałby wszystkie opery, symfonie, koncerty?
może tak, a może nie, ale na pewno nie mielibyśmy doczynienia z tragedią ludzką.

książkę polecam każdemu, kogo interesuje Mozart jako człowiek, Mozart jako geniusz i przecięcie obu powyższych. zachętą nie będą słowa z The Times: "Wyjątkowy talent Eliasa sprawia, że jego socjologiczne studium mówi nie tylko o indywidualnej potrzebie akceptacji, ale także skłania nas, by obdarzyć Mozarta miłością i szacunkiem, za którymi tęsknił aż do swojej śmierci".
Dzięki Kasiu za uprzyjemnienie świąt w tak niezwykły sposób za podrzucenie tak niezwykłej lektury.

sobota, 24 marca 2007
"On Tour" - Yann Tiersen - koncert

we wczorajszy piątkowy wieczór wybrałem na koncert Yanna Tiersena będąc promocją jego ostatniej płyty "On Tour".
"długi wężyk" kolejki posuwał się dość szybko. przejście przez bramkę i jestem w środku Stodoły. "parę chwil" oczekiwania upłynęło dość szybko przy dźwiękach czegoś mocno nie określonego, rytmicznego sączącego się z głośników.

niedziela, 18 marca 2007
Jonasz Kofta

od jakiegoś czasu za sprawa mojej siostry chodzi mi po głowie pięciopłytowe wydawnictwo zatytułowane po prostu Jonasz Kofta z utworami których autorem jest oczywiście Jonasz Kofta.

poniedziałek, 12 marca 2007
"They" - Jem

czasami chodzi za mną jakiś kawałek i chce się go posłuchać, bo ... taka jest ochota. dziś chodzi za mną utwór "They" sympatycznej brytyjki Jem starszej ode mnie o całe 6 dni :). posłuchać warto, ale dobrze jest się wsłuchać w tekst.

sobota, 03 marca 2007
Live From The Concertgebouw - Martha Argerich

dzięki uprzejmości Kasi mogę posłuchać trzy płytowego albumu "Live From The Concertgebouw" nagranego z głównym udziałem Marthe Argerich.
całość to podróż przez historię muzyki klasycznej, bo składają się na nią utwory takich mistrzów jak:

Album jak dla mnie wymagał paru przesłuchań go, aby się zaznajomić z jego zawartością (pewnie dlatego, że słuchałem go w samochodzie). Jednakże, po pierwszym przesłuchaniu już wywarł na mnie wrażenie: świetnie zagrane nocturn nr 13 i scherzo nr 3, gaspard de la nuit, koncert fortepianowy nr 1 beethovena itd. kolejne przesłuchania zaprzyjaźniły mnie na stałe z tym wydawnictwem.

pianistka tej klasy (geniusz) co Martha Argerich musiała to zagrać tak rewelacyjnie. myślę, że to trzeba posłuchać.

czwartek, 15 lutego 2007
zmierzch DRM

DRM (Digital Rights Management) generuje coraz więcej problemów. Zakup muzyki w internetowych sklepach muzycznych (iplay.pl czy melo.pl) jest naprawdę problematyczny: a to nie ta wersja windows media player'a, a to brakuje składników w windows, a to jeszcze inne problemy. właściwie to jeden wielki zawrót głowy. po paru zakupach w tych sklepach mogę powiedzieć, że mam dość. mimo, że w obu w/w sklepach obsługa stara się i rzeczywiście udaje się rozwiązać wszystkie problemy to pochłania to dużo czasu.

marzeniem są sklepy gdzie nie trzeba będzie przechodzić przez takie komplikacje i będzie można się zająć słuchaniem muzyki a nie walczeniem z różnymi wersjami softu czy innymi. czasami się zastanawiam czy to jest gra warta świeczki nakładanie takich ograniczeń na sprzedaż muzyki. właściwie to chyba bardziej zabija muzykę niż ją propaguje.

pojawiają się "jaskółki", że DRM upadnie (Zmierzch DRM), co wg. mnie jest potrzebne, aby ten rynek mógł się sensownie rozwijać. system ten nie bardzo chroni muzykę, a poza tym piractwo i tak kwitnie. pozostaje tylko czekać.

niedziela, 26 listopada 2006
scordatura

na codzień słucham dość dużo muzyki poważnej, ale powiem szczerze, że nigdy nie interesowałem się techniką. grają i grają tak, że ... brak słów to jest to co przeważnie mogę napisać. jestem jedynie konsumentem tego co słyszę. ale czasami, coś z tego świata profesjonalnego przenika do mojego świata. i dobrze. wiedza ta jest trochę jak mechanika kwantowa - czyli równie egzotyczna i niełatwa do przełknięcia, ale warto jest poświęcić jej czas.

termin scordatura oznacza alternatywne sposoby nastrojenia strunowych instrumentów muzycznych, w celu zagrania tego czego normalnie się nie da zagrać

efekt scordatury można usłyszeć w "Sonatach Różańcowych" ("The Rosary Sonatas") Heinrich'a Ignaz'a Biber'a. Jest czego posłuchać. Niezwykle trafnie zinterpretowane poszczególne tajemnice różańca.

środa, 22 listopada 2006
Passacaglia

nowe słówko. a co to jest? w skrócie to "instrumentalna forma muzyczna, której cechą charakterystyczną jest powtarzanie się w ciągu całego utworu tego samego motywu melodycznego". pełniejsza definicja jest tutaj.

 
1 , 2