Kategorie: Wszystkie | AJAX | Android | Bieganie | Dowcipy | Filmy | Książki | Kuchnia | Life | Muzyka | Nauka | Poezja | Zdjęcia | komputer | pocket pc | web
RSS
sobota, 30 lipca 2016
38. PZU Maraton Warszawski i ... #BiegamDobrze
38. PZU Maraton Warszawski zbliża się wielkimi krokami ... 56 dni 22h jeszcze.
Jakiś czas temu powziąłem decyzję, że biegnę w nim. Przygotowania trwają powoli, mozolnie i dzień za dniem. Ci co biegali albo mają zamiar biec widzą o czym mówię.
Odmianą w tym starcie jest inna forma zapisu na bieg. Wybrałem formę #BiegamDobrze a szczególnie wybrałem organizację SYNAPSIS, która jest bliska mi z różnych powodów. Moją zbiórkę możecie znaleźć pod adresem Biegnę dla SYNAPSIS. I jestem Wam bardzo wdzięczny za każdy grosz ofiarowny w moim imieniu fundacji SYNAPSIS.
Mam nadzieję, że moje przygotowania nie pójdą w gwizdek i uda się wystratować. Mam świadomość, że start w maratonie to różnie wychodzi i życie płata czasami figle. Pewne jest to, że pieniądzę nie znikną i zostaną spożytkowane na dobre cele niezależnie od mojego startu.
niedziela, 25 marca 2012
7. Półmaraton Warszawski
Dziś po raz kolejny dało mi się przebiec półmaraton.
Pogoda piękna, trasa fajna i nie najłatwiejsza.
Mój czas to 1:50:56 z którego jestem ogromnie zadowolony, bo do ostatniej chwili (w sobotę miałem zdrowotne wątpliwości) nie bylem pewnie czy uda się pobiec. Udało się :)

Ten bardzo miły czas dedykuję mojej Kochanej Żonie, bez której by nie było tego czasu (z racji mojego maksymalnego roztrzepania ostatnich dni) i mojemu Synowi. Dzięki tym dwóm wyjątkowym osobom nie byłoby tego półmaratonu.
Tagi: bieganie
21:56, amad3us , Bieganie
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 października 2011
20. listopada 2011
15.89km w czasie 1:38:24. Więcej można przeczytać tutaj.
sobota, 26 września 2009
maraton warszawski ... kolejny

wygląda na to, że po raz kolejny Siła Wyższa da mi wystartować w Maratonie Warszawski - potencjalnie będę jednym z około 4 tysięcy ludzi, którym się nudzi i zamiast niedzielny poranek spędzać na odsypianiu wolą sobie pobiegać.

w tym roku przypadł mi numerek 7421 - czyli całkiem ładny, bo pierwsza cyfra jest sumą kolejnych ;)

istotne pewnie jest to, że 2 miesiące temu start 27. września wydawał mi się zupełnie nieosiągalny z racji dość poważnych problemów zdrowotnych. nie ma jednak takiej trudności jakiej nie dałoby się pokonać i jak widać sumarycznie wszystko dziwne wydarzenia ostatniego czasu udało się przeskoczyć.

te dwa miesiące to niewątpliwe okres wytężonej pracy, bo forma nie bierze się z powietrza, a po 40 stopniowej gorączce przez parę dni to bieganie jest ostatnią rzeczą na jaką ma się ochotę. sumiennie dzień po dniu udało się zrobić to co od paru lat mi się nie udało i jestem z przygotowań bardzo zadowolony co nie znaczy, że wynik będzie rewelacyjny czy coś w tym stylu.

pewne jest jednak, że każdy człowiek który wystartuje jutro już wygra, a szczególnie Ci, którzy pierwszy raz ruszą na trasę. ci którym jaj i odwagi nie starczyło zapraszam na przyszłość, bo maraton jest czymś stosunkowo zwyczajnym. ja jestem w o tyle innej sytuacji, że to już kolejny maraton i wiem czego mogę się spodziewać - nie ma już tego dreszczyka emocji jak za pierwszym razem, aczkolwiek zawsze na trasie dzieje się coś nieprzewidywalnego i niezwykłego.

zapraszam wszystkich na trase, bo faktycznie jutro jest prawdziwe święto dla Warszawy :)

piątek, 07 sierpnia 2009
co z moim bieganiem?

ano dalej sobie biegam, bo bez tego nie umiem żyć ino nie bardzo chce mi się o tym na blogu pisać - za dużo zachodu. z tą wiedzą przeniosłem się na mojego plurka i na mojego twittera i tamże staram się pisać o moim bieganiu.

Blogged with the Flock Browser
sobota, 21 lutego 2009
21. luty 2009. roku

pogoda cudna - piękna i słoneczna, aczkolwiek trochę zimno, ale tak w normie.
nie mogłem odmówić sobie przebieżki. padło na jedną z moich ostatnich typowych tras i w sumie wyszło około 15km przez 1.5h, czyli takie tempo barowe :).

wszystkich co ślęczą przy złomach zachęcam do korzystania z pogody :) choć cholernie mi ta zima się dłuży i mam nadzieje, że nareszcie pojawi się wiosna.

czwartek, 15 stycznia 2009
15. styczeń 2009. roku

parę osób się mnie pytało czy biegam w taką pogodę jaką mamy w ostatnich dniach.
odpowiedź jest dość pokrętna, bo i tak i nie.
biegam wtedy gdy temperatura przekracza -10 stopni i ... nie zbliża się żadna choroba.

na przykład przez ostatnie dni mało biegałem. ostatnio w sobotę, bo poczułem gardło i ... zwyczajnie odpuściłem temat. ale dziś sobie poszedłem i pobiegłem około 1,5h (dystans w granicach 15km. jak łatwo wyliczyć tempo beznadziejnie wolne, bo około 6minut kilometr).

czwartek, 06 listopada 2008
6. listopada 2006. roku

znowu 15km po tej samej trasie z tą różnicą, że parę stopni niższa temperatura i ciut krócej się biegło: 1h 28minut 34sekundy.

wiele ciekawego nie da się powiedzieć o takim bieganiu, bo jesień i zimą wiążą się nieodłącznie z tym, że biega się po ciemaku, nie bardzo da się biegać po lesie i niestety samochody oślepiają. kierowcy niedowierzają, że jakiś szaleniec może biegać. o tyle to jest dziwne, że pogoda jest naprawdę dobra, bo ani nie ma mrozu ani specjalnie nie wieje wiatra, ani specjalnie nie jest zimno - taka naprawdę dobra pogoda do biegania.

poniedziałek, 03 listopada 2008
3. listopada 2008. roku

trochę czasu minęło od ostatniej notki.
czemu tak? z jednej strony to nagle przestało mi się chcieć pisać, z drugiej przeprowadzka do nowego mieszkania (uprzedzając wszelkie pytanie: tak, mieszkam u siebie od ponad 3 miesięcy :) ) i sporo spraw z tym związanych.

parę znajomych osób jak i kamiby88 "męczą" mnie pytaniami o moje bieganie.
ogólnie to ma się ono w miarę. zasadniczo nie biegam dla wyników i nie wiem czego tylko robię to tylko i wyłącznie dla siebie, dla mojego funu.

jeśli to kogoś uszczęśliwi czy pomoże podjąć decyzję o bieganiu to oczywiście mogę zacząć pisać o tym z powrotem. może z tą różnicą, że nie aż tak szczegółowo.

dziś przebiegłem taki typowy dystans ostatniego czasu. dokładnej odległości nie podam, ale będzie to w granicach 15km (biegam bez gps, a trasa wiedzie miejscami, które nie zostały uwiecznione na mapach - tzn. pewnie na upartego korzystając z google maps wyznaczyłbym dokładnie długość tylko, że nie wiem do czego mi to potrzebne). zajęło mi to 1h 33minuty i 8 sekund. jak łatwo na palcach wyliczyć 1km to przeciętnie 6minut, czyli jakby nie kombinować tempo spacerowe, takie coby pomyśleć i za bardzo się nie zmachać, ale jednocześnie dotlenić :).

co warto dodać? trasa jest ciut odjechana, bo mimo, że w dużym stopniu asfalt i chodniki betonowe (szczególnie ten beton nie jest dobry dla stawów - to tak dla niewtajemniczonych. asfalt amortyzuje dużo lepiej niż beton), ale są dwa ponad 10 minutowe kawałki po lesie. nigdy nie testowałem biegania po zmroku po lesie, ale jest przy tym całkiem niezła zabawa. generalnie jedyny strach jest o skręcenie kostki, bo droga ta jest nawiedzana przez quady i konie, czyli jest dość miękka, ale jeszcze nie udało mi się niczego skręcić czyli nie jest źle. plus takiego biegania po lesie jest przyjemna cisza i mrok - biegnie się mocno na czuja, ale jak się oczy przyzwyczają to jest ok. nie polecam oczywiście takich atrakcji płci piękne, bo różni idoci łażą po lasach.

ja nikogo nie spotkałem do tej pory nielicząc grzybiarzy, których po zmroku się nie spotyka, sarny, która się mnie przeraziła. może wyjątkiem jest lis, który mi dziś czmychnął przez drogę :). warto nadmienić, że ta okolica to jak najbardziej warszawa - mam 20 minut do centrum :).

to tyle na dziś. obiecuję częściej się tu pojawiać :)

niedziela, 27 kwietnia 2008
27. kwietnia 2008

w tak piękny poranek nie mogłem sobie odmówić jednej przyjemności, przyjemności lekko masochistycznej co prawda, ale zawsze przyjemności ;) mam na myśli bieganie.

dla odmiany pokusiłem się o ciut dłuższy dystans niż typowo, bo ostatnio to jakoś poza 10-11km nie wychodziłem i pobiegłem sobie 21km, czyli coś ala półmaraton. pogoda wyśmiennita i biegło się świętnie, choć nie powiem, aby był to bieg moich marzeń. powrót do dłuższych dystansów (a 21km takowym dla mnie jest) bywa przykry czasami, ale dziś skończyło się tylko na lekkich otarciach. czuć jeszcze brak kilometrów, ale z czasem jak taka pogoda i ochota do biegania będą się utrzymywać to będzie coraz lepiej.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8