Kategorie: Wszystkie | AJAX | Android | Bieganie | Dowcipy | Filmy | Książki | Kuchnia | Life | Muzyka | Nauka | Poezja | Zdjęcia | komputer | pocket pc | web
RSS
czwartek, 06 listopada 2008
6. listopada 2006. roku

znowu 15km po tej samej trasie z tą różnicą, że parę stopni niższa temperatura i ciut krócej się biegło: 1h 28minut 34sekundy.

wiele ciekawego nie da się powiedzieć o takim bieganiu, bo jesień i zimą wiążą się nieodłącznie z tym, że biega się po ciemaku, nie bardzo da się biegać po lesie i niestety samochody oślepiają. kierowcy niedowierzają, że jakiś szaleniec może biegać. o tyle to jest dziwne, że pogoda jest naprawdę dobra, bo ani nie ma mrozu ani specjalnie nie wieje wiatra, ani specjalnie nie jest zimno - taka naprawdę dobra pogoda do biegania.

środa, 05 listopada 2008
44. prezydent USA

stało się to co mi się osobiście nigdy nie śniło - Barack Obama 44. prezydentem USA.
Ameryka zrobiła duży postęp. Pozostaje tylko pogratulować nowemu prezydentowi, aczkolwiek będzie miał on dużo do zrobienia i przypadły mu niełatwe lata w udziale.

08:02, amad3us , Life
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2008
3. listopada 2008. roku

trochę czasu minęło od ostatniej notki.
czemu tak? z jednej strony to nagle przestało mi się chcieć pisać, z drugiej przeprowadzka do nowego mieszkania (uprzedzając wszelkie pytanie: tak, mieszkam u siebie od ponad 3 miesięcy :) ) i sporo spraw z tym związanych.

parę znajomych osób jak i kamiby88 "męczą" mnie pytaniami o moje bieganie.
ogólnie to ma się ono w miarę. zasadniczo nie biegam dla wyników i nie wiem czego tylko robię to tylko i wyłącznie dla siebie, dla mojego funu.

jeśli to kogoś uszczęśliwi czy pomoże podjąć decyzję o bieganiu to oczywiście mogę zacząć pisać o tym z powrotem. może z tą różnicą, że nie aż tak szczegółowo.

dziś przebiegłem taki typowy dystans ostatniego czasu. dokładnej odległości nie podam, ale będzie to w granicach 15km (biegam bez gps, a trasa wiedzie miejscami, które nie zostały uwiecznione na mapach - tzn. pewnie na upartego korzystając z google maps wyznaczyłbym dokładnie długość tylko, że nie wiem do czego mi to potrzebne). zajęło mi to 1h 33minuty i 8 sekund. jak łatwo na palcach wyliczyć 1km to przeciętnie 6minut, czyli jakby nie kombinować tempo spacerowe, takie coby pomyśleć i za bardzo się nie zmachać, ale jednocześnie dotlenić :).

co warto dodać? trasa jest ciut odjechana, bo mimo, że w dużym stopniu asfalt i chodniki betonowe (szczególnie ten beton nie jest dobry dla stawów - to tak dla niewtajemniczonych. asfalt amortyzuje dużo lepiej niż beton), ale są dwa ponad 10 minutowe kawałki po lesie. nigdy nie testowałem biegania po zmroku po lesie, ale jest przy tym całkiem niezła zabawa. generalnie jedyny strach jest o skręcenie kostki, bo droga ta jest nawiedzana przez quady i konie, czyli jest dość miękka, ale jeszcze nie udało mi się niczego skręcić czyli nie jest źle. plus takiego biegania po lesie jest przyjemna cisza i mrok - biegnie się mocno na czuja, ale jak się oczy przyzwyczają to jest ok. nie polecam oczywiście takich atrakcji płci piękne, bo różni idoci łażą po lasach.

ja nikogo nie spotkałem do tej pory nielicząc grzybiarzy, których po zmroku się nie spotyka, sarny, która się mnie przeraziła. może wyjątkiem jest lis, który mi dziś czmychnął przez drogę :). warto nadmienić, że ta okolica to jak najbardziej warszawa - mam 20 minut do centrum :).

to tyle na dziś. obiecuję częściej się tu pojawiać :)

wtorek, 05 sierpnia 2008
"Cruel Intentions" vs "Niebezpieczne związki"

niedawno nie wiedzieć gdzie, ale pewnie gdzieś w radio nawiedził mnie kawałek Placebo o tytule "Every You & Every Me" i cały czas gdzieś w tle chodzi za mną - warto się w niego wsłuchać, bo ma swój sens.

nie o nim jednak chciałem pisać, ale o dwóch filmach.
jaki jest związek utworu Placebo z w/w filmami? leci sobie w napisach początkowych "Cruel Intentions" (wg tłumacza tytuł brzmi po polsku "Szkoła uwodzenia" co jest tragiczna pomyłką zarówno w sensie jak i w tłumaczeniu - zwyczajnie nie licuje z tym co można zobaczyć).

a co łączy "Cruel Intentions" z "Niebepiecznymi związkami"?

niedziela, 13 lipca 2008
"Prozac Nation. Young and Depressed in America: A Memoir" - Elizabeth Wurtzel

niezależnie co by się chciało napisać o tej książce to będzie za mało, bo tak naprawdę niezależnie ile by się chciało pisać o bólu, o udręce, o upodleniu jakie niesie ze sobą depresja to i tak będzie za mało. wydaje mi się, że jest to dobry kierunek, bo często spotykając się z takim ludźmi kwitujemy ich określeniami "świr" czy "wariat". jest to takie proste i szybkie.
podłoże depresji jest tak skomplikowane jak sama choroba i dopiero tutaj widać jak cienka jest granica pomiędzy normalnością i szaleństwem, jak łatwo i nieuchronnie autorka-bohaterka przekracza tą granicę.

książka właściwie jest przygnębiająca i niszcząca w swojej treści, ale z tego płynie jej realizm. właściwe to parę razy miałem zamiar zrezygnować z jej czytania, ale przemogłem się. myślę, że dla końcowej części warto było walczyć, bo tej nieskończonej nocy wyłania się dzień, który co prawda jest podszyty prozac'iem, ale mimo wszystko to dzień.
bohaterka jest jedną z pierwszych osób, które zaczęły testować ten ów "cudowny specyfik" na którym funkcjonuje ogromna rzesza ludzi, a lekarze przepisują go tak jak witaminy. o ile w przypadku Lizy jest on niezbędny do codziennego funkcjonowania o tyle ludzie często uciekają od rzeczywistych problemów.

książka wspaniale rysuje przyczyny rozchwiania Lizy i genezę jej choroby, która ma źródło w rodzinie rozbitej nim miała szansę zaistnieć - w matce z takim a nie innym podejściem do życia, w ojcu, który nie dorósł do roli jaką przyszło mu pełnić. zastanawiające jest, że Liza mimo losu jaki jej przypadł nie jest osobą przeciętną - obdarzona bardzo dobrą pamięcią, talentem do pisania i pracowitością, kiedy jest zdrowa.

ważną i istotną rzeczą jest fakt jak otaczający świat podchodzi do bohaterki - jest pewna pula osób, które wytrwały z nią (i to jest niewątpliwy plus dla nich), ale jest duża pula ludzi, który pojawiali się "na chwilę" i znikali - gro znajomości poraża swoją powierzchownością i banalnością. to jest znak tych czasów i nieumiejętność budowania relacji już dawno stała się faktem nie tylko i tam "za oceanem", ale i tutaj - ludzie porażają swoją "płaskością", błahością i prymitywizmem swoich wyborów, które okaleczają otaczający świat, mimo pozornej mądrości i inteligencji. "Mac Świat" stał się naszym udziałem.

czy warto tą książkę przeczytać?
jeśli czytelniku nie boisz się zanurzyć w świat, który jest ucieleśnieniem koszmarów, który bywa czarny jak najczarniejsza noc, który autentycznie może przerażać; jeśli chcesz poznać część myśli osoby chorej na depresję, jeśli chcesz spróbować zrozumieć tą chorobę, jeśli chcesz ... to warto. dla mnie była to lektura budująca, warta czasu poświęconego jej. może warto nadmienić, że w "tym świecie" pojawiają się liczne odniesienia do poezji Bruca Springsteena, do Boba Dylana, do Sylvii Plath i są one genialnym dopełnieniem całości.

sobota, 05 lipca 2008
"Inny punkt widzenia. Tom II" - Grzegorz Miecugow

po dwóch latach pojawiła się 2. część "Innego punktu widzenia".
tak jak pierwsza cześć tak i ta nie zawiodła. znowu stykamy się z gawędziarskim stylem Grzegorza, znowu rozmówcy rzucają dużo pozytywnego światła na swoje życie, na otaczający nas świat: na ludzi, na kulturę, na film, na naukę, na teatr.

niedziela, 08 czerwca 2008
"The Magician's Nephew" by C.S.Lewis, czyli ...

pierwsza część "The Chronicles of Narnia".

na ekranach kin możemy teraz obejrzeć czwartą cześć "Opowieści z Narnii" - "Książe Kaspian", a mi się zapragnęło na nowo wyruszyć ku przygodzie, ale w języku oryginalnym.

tutaj właśnie stajemy pierwszy raz twarzą w twarz z Narnią, z jej genezą, z Lwem Aslanem, z tym skąd się wzięła Biała Czarownica, skąd się wzięło w Narnii zło.

nie chciałbym opowiadać treści, bo uważam, że każdy niezależnie od wieku powinien sięgnąć po cały siedmioksiąg mimo, że jest to książka przeznaczona dla dzieci.
z ciekawych rzeczy warto nadmienić, że Lewis był przyjacielem Tolkiena i nie sposób nie zauważyć podobieństw między oboma światami, choć ten z "Władcy Pierścieni" jest bardziej skomplikowany, natomiast ten tutaj jest bardziej skrojony pod dzieci, co nie znaczy, że błahy i nudny. jest zaskakujący, barwny, nowy - inny. zwierzęta zyskują swoją osobowość i swój wymiar.
na pewno jest to świat bajkowy, ale nie słodki i idylliczny, ale skażony złem, skażony obecnością człowieka. ważne jest to, że to człowiek niesie często zło, ale to i człowiek aktywnie pomaga zwalczać to zło - świadczy to o naszym niewątpliwym dualizmie i naszej chęci do balansowania na krawędzi przepaści zła i dobra.
na szczęście wygrywa dobro.

niedziela, 04 maja 2008
"Czeluść" - Maciej Kuczyński

tym razem nie literatura piękna, ani literatura lekka wpadła w moje ręce, ale książka faktograficzna z jednej z moich ulubionych serii: "dookoła świata".

o czym opowiada "Czeluść"?
rzecz jest o wyprawach do jaskiń na trzech kontynentach:

  • Goufree Berger we Francji,
  • Selwa Indian Lakandonów w Meksyku,
  • Sontano de San Agustin.

bohaterowie poruszają się wgłąb ziemi, walczą z warunkami atmosferycznymi, dżunglą, ze zmęczeniem i ze śmiercią.

książka ma wyraźny podział na 3 części, bo w sumie "ruszamy" w trzy miejsca oddalone w czasie i przestrzeni razem z uczestnikami wypraw. wyprawy opisane nie miałbym szans i ciężko byłyby wykonywalny gdyby uczestnicy nie umieli pracować w grupie. zaufanie do osoby z którą się idzie graniczy z rozsądkiem, bo tak naprawdę ludzie w ramach grupy muszą być jedną osobą i znać tych z którymi idą jak samych siebie.

najbardziej dramatyczna jest część 3 trzecia gdzie dochodzi do wypadku a w jego następstwie do pełnej poświęceń akcji ratowniczej trwającej 6 dni. jeden z uczestników spada ze ściany i uszkadza sobie przy tym kręgosłup. do uratowania go pojawia się w szybkim czasie parę ekip z różnych krajów - ogromna solidarność.
akcja kończy się sukcesem i człowiek który uległ wypadkowi - Józef Cuber żyje do dziś i ... "Od tych wydarzeń upłynęło siedemnaście lat. Józef Cuber po krótkim okresie rekonwalescencji podjął niezwykle aktywne życie. Choć musi się poruszać na wózku, uczestniczył w wyprawie alpinistycznej do Patagonii w Argentynie, a następnie w azjatyckim Karakorum.
Mieszka na Śląsku, gdzie kieruje własnym przedsiębiorstwem budowlanym, zatrudniającym pięćdziesiąt osób. Prowadzi samochód, a jego dzień pracy zaczyna się o godzinie 5.30 i trwa do 23.00."
.

myślę, że warto sięgnąć po tą książkę niezależnie czy jest się fanem jaskin czy się nim nie jest - niesie ona w sobie ważny przekaz i zawarte jest w niej wiele ważnych myśli.

piątek, 02 maja 2008
koniec 'górki Zientarskiego'

drogowcy poszli po rozum do głowy i przemyśleli to co już dawno powinni przemyśleć. potrzeba było paru istnień ludzkich, aby ktoś zdał sobie sprawę z niebezpieczeństwa i zlikwidował je - 'Nie ma już "górki Zientarskiego"'.

dobrze, że to miejsce zostało wyrównanie, ale ile jeszcze takich zostało? chcąc nie chcąć robię parę kilometrów samochodem i często natykam się na dziwne wynalazki na drogach.

choć z drugiej strony patrząc na wypadki, które się tam zdarzyły są "pomnikiem ludzkiej głupoty i brawury" - ponoć po mieście typowo jeździ się 50km/h a nie ca. 200km/h.
jeśli zaś chodzi o głupotę i brawurę to zdarzyło mi się na pewno raz wyprodukować niebezpieczną sytuację i od tamtej pory stałem się myślący bardziej. ale dziś z rana jadąc cosie zwyczajnie samochodem omal sam nie stanąłem na celowniku wariata, który wyprzedzał zupełnie przy tym nie myśląc. efekt taki, że wyprzedzany jak i ja musieliśmy zaliczyć pobocze.

wniosek z tego taki, że ludzie za mało szanują cudze i swoje życie.

20:33, amad3us , Life
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 kwietnia 2008
"Dobra czytanka wg św ziom'a Janka", czyli ...

"Jezus do niej na to: Ja, który rozmawiam z tobą, jestem nim, czaisz? A w tym momencie zleźli się jego uczniowie i nie mogli obczaić czemu on gada z tą panną. Żaden jednak nie pytał: O co ją pytasz? Albo: O czym z nią gadasz? Tymczasem ona zostawiła swój baniak i pognała na bloki i zapodała wszystkim ludziom. Yo! Chodźcie i zobaczcie tego gościa, co powiedział wszystko, co ja usqteczniałam! Czy to nie Chrystus (Zbawiciel)?"

widzieliście? a może czytaliście? co to wogóle jest?

grupa zapaleńców z za dużą ilością wolnego czasu :>, wzięła na warsztat ewangelię wg. św. Jana na warsztat i powstała "Dobra czytanka wg św ziom'a Janka" (obszerne fragmenty można znaleźć także tutaj: Ewangelia wg św. ziom'a.Skandal czy rewelacja?).

sam pomysł "przekładu" aczkolwiek rewolucyjny nie jest nowy. już wcześniej były pomysły uwspółcześnianiu 2000-letniego tekstu. przekłady te nie przymowały się zupełnie z racji, że kościół chrześcijański jest instytucją dość konserwatywną (nie wiem czemu, bo chrześcijaństwo jako takie jest czymś co zawsze wybiegało w przód. może dlatego, że w wielu punktach zostało skomercjalizowane, a wszelkie przejawy nowatorstwa były tępione. prawda jest jednak taka, że ludzie myślą i nie da się ich przed tym powstrzymać. i dobrze).
tutaj język jest stylizowany na hip-hop. nie chcę się nad tym rozwodzić, bo po prostu warto to przeczytać. brzmi to nowo, świeżo i współcześnie. i ma trafiać do młodego czytelnika. czy trafia? nie wiem. mi się podoba. cieszę się, że akurat ta ewangelia została przełożona, bo dotyka najistotniejszych rzeczy, bo nie jest powierzchowna i nie jest tylko udokumentowaniem wydarzeń sprzed 2000 lat. właściwe to polecam zapoznanie się z obydwoma tekstami, gdyż oba wniosły tak dużo do mojego życia, że ciężko to wysłowić.

15:18, amad3us , Life
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36