Kategorie: Wszystkie | AJAX | Android | Bieganie | Dowcipy | Filmy | Książki | Kuchnia | Life | Muzyka | Nauka | Poezja | Zdjęcia | komputer | pocket pc | web
RSS
wtorek, 11 listopada 2008
"33 sceny z życia" - Małgosia Szumowska

Kawałek czasu nie było mi dane oglądać równie dobrego filmu.
Czemu dobrego? Myślę, że jest parę powodów. Na pewno prawdziwe i nietuzinkowe postacie nakreślone przez reżysera, które posługują się żywym i potocznym językiem: jeśli to jest nie potrzebne nie boją się zakląć. Dzięki temu, że są to 33 sceny to obserwujemy na nich Julię w kolejnych momentach, czas nie jest ciągły, ale jak to się mówi w mechanice kwantowej - skwantowany. Zyskujemy dzięki temu możliwość rozpadu głównej bohaterki.
Szczególna też jest liczba 33, bo z jednej strony to ilość scen, wiek głównej bohaterki, ale z tego co było mi dane zapamiętać wiek Małgosi Szumowskiej i ... niechcący również mój. Faktycznie w liczbie 33 jest coś.

Co mnie zachęciło do zobaczenia tego filmu? Jakiś czas temu czytałem wywiad z Małogosią chyba w Zwierciadle i już wtedy mnie to zastanowiło. Zamyśliłem się nad tym. Scenariusz co nieco został stworzony na podstawie życia, albo życie napisało ten senariusz. Mimo, że autorka temu zaprzecza.

Czemu warto ten film zobaczyć? Z jednej strony to dobry film, ale film gdzie jesteśmy świadkami czegoś co rzadko można zaobserwować w życiu. Czegoś co jest wbrew temu co lansuje świat: na ekranie widać umieranie, i widać śmierć, na ekranie widać śmierć z tęsknoty (i nie chodzi tu o jakieś tandetne zapędy romantyczne). No to jest wbrew dzisiejszej logice. Ale czy ktoś mówi, że zycie ma być logiczne?

czwartek, 06 listopada 2008
6. listopada 2006. roku

znowu 15km po tej samej trasie z tą różnicą, że parę stopni niższa temperatura i ciut krócej się biegło: 1h 28minut 34sekundy.

wiele ciekawego nie da się powiedzieć o takim bieganiu, bo jesień i zimą wiążą się nieodłącznie z tym, że biega się po ciemaku, nie bardzo da się biegać po lesie i niestety samochody oślepiają. kierowcy niedowierzają, że jakiś szaleniec może biegać. o tyle to jest dziwne, że pogoda jest naprawdę dobra, bo ani nie ma mrozu ani specjalnie nie wieje wiatra, ani specjalnie nie jest zimno - taka naprawdę dobra pogoda do biegania.

środa, 05 listopada 2008
44. prezydent USA

stało się to co mi się osobiście nigdy nie śniło - Barack Obama 44. prezydentem USA.
Ameryka zrobiła duży postęp. Pozostaje tylko pogratulować nowemu prezydentowi, aczkolwiek będzie miał on dużo do zrobienia i przypadły mu niełatwe lata w udziale.

08:02, amad3us , Life
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2008
3. listopada 2008. roku

trochę czasu minęło od ostatniej notki.
czemu tak? z jednej strony to nagle przestało mi się chcieć pisać, z drugiej przeprowadzka do nowego mieszkania (uprzedzając wszelkie pytanie: tak, mieszkam u siebie od ponad 3 miesięcy :) ) i sporo spraw z tym związanych.

parę znajomych osób jak i kamiby88 "męczą" mnie pytaniami o moje bieganie.
ogólnie to ma się ono w miarę. zasadniczo nie biegam dla wyników i nie wiem czego tylko robię to tylko i wyłącznie dla siebie, dla mojego funu.

jeśli to kogoś uszczęśliwi czy pomoże podjąć decyzję o bieganiu to oczywiście mogę zacząć pisać o tym z powrotem. może z tą różnicą, że nie aż tak szczegółowo.

dziś przebiegłem taki typowy dystans ostatniego czasu. dokładnej odległości nie podam, ale będzie to w granicach 15km (biegam bez gps, a trasa wiedzie miejscami, które nie zostały uwiecznione na mapach - tzn. pewnie na upartego korzystając z google maps wyznaczyłbym dokładnie długość tylko, że nie wiem do czego mi to potrzebne). zajęło mi to 1h 33minuty i 8 sekund. jak łatwo na palcach wyliczyć 1km to przeciętnie 6minut, czyli jakby nie kombinować tempo spacerowe, takie coby pomyśleć i za bardzo się nie zmachać, ale jednocześnie dotlenić :).

co warto dodać? trasa jest ciut odjechana, bo mimo, że w dużym stopniu asfalt i chodniki betonowe (szczególnie ten beton nie jest dobry dla stawów - to tak dla niewtajemniczonych. asfalt amortyzuje dużo lepiej niż beton), ale są dwa ponad 10 minutowe kawałki po lesie. nigdy nie testowałem biegania po zmroku po lesie, ale jest przy tym całkiem niezła zabawa. generalnie jedyny strach jest o skręcenie kostki, bo droga ta jest nawiedzana przez quady i konie, czyli jest dość miękka, ale jeszcze nie udało mi się niczego skręcić czyli nie jest źle. plus takiego biegania po lesie jest przyjemna cisza i mrok - biegnie się mocno na czuja, ale jak się oczy przyzwyczają to jest ok. nie polecam oczywiście takich atrakcji płci piękne, bo różni idoci łażą po lasach.

ja nikogo nie spotkałem do tej pory nielicząc grzybiarzy, których po zmroku się nie spotyka, sarny, która się mnie przeraziła. może wyjątkiem jest lis, który mi dziś czmychnął przez drogę :). warto nadmienić, że ta okolica to jak najbardziej warszawa - mam 20 minut do centrum :).

to tyle na dziś. obiecuję częściej się tu pojawiać :)