Kategorie: Wszystkie | AJAX | Android | Bieganie | Dowcipy | Filmy | Książki | Kuchnia | Life | Muzyka | Nauka | Poezja | Zdjęcia | komputer | pocket pc | web
RSS
środa, 28 lutego 2007
Łańcuszek

zostałem wezwany do tablicy przez Beska i postaram się swoją powinność wykonać.

w sumie to nie bardzo wiem o czym napisać, bo o czym tu pisać. mimo wszystko postaram coś napisać, ale pewnie i tak nie będzie to odkrywcze. a więc:

  • nie wyznaczę nikogo w tym łańcuszku, czyli zakończy się on na mnie, choć przynajmniej Jedną Osobę wywołałbym z chęcią, bo jestem okrutnie ciekaw coby napisała. nie wyznaczę nikogo, bo nie cierpię łańcuszków i zawsze je przerywam. niewątpliwie jestem przykładem, że jak się przerwie łańcuszek, to: ani nie przejedzie samochód, ani nie rzuci mnie żona (najpierw muszę ją znaleźć :>), ani nie wygram w totka, ani nic nie przegram (tak jak to mówi mało cenzuralny motyle: "mam to w dupie" co jest napisane w łańcuszku ;>)
  • lubię czytać książki - zawsze czeka paręnaście w kolejce. są takie które biją rekordy jeśli chodzi o ilość przeczytanych razy. należą do nich "dzieci z bulerbyn" - choć od paru lat nie czytałem tej książki to zajmuje ona dobre miejsce na półce. chyba czeka na przyszłych "czytelników" - ciekawe czy długo poczeka ;)
  • nie byłem nigdy w zakopanem - jak się taki ceper jak ja uchował to nie wiadomo. jakoś dzielnie omijałem tą miejscowość zawsze.
  • miał być mało znaczący fakt, to chodzę w butach numer 46,
  • bardzo lubię chodzić na boso, bardzo lubię jak jest ciepło (kiedy to lato będzie). lubię chodzić w klapkach i sandałach bez skarpet. no i lubię jeść lody (wszystkie) w nieprzyzwoitych ilościach - zamiast obiadu 2litry lodów.

udało się, ale dużo kosztowało to skrobania się w pustą mózgownicę. nie wyznaczam nikogo z powodów które napisałem powyżej ;)

22:21, amad3us
Link Dodaj komentarz »
28. luty 2007. roku

bieg jak codzień (prawie to już weszło do mojego codziennego kalendarza). różnica taka, że było niemiłosiernie ślisko, ale nie na tyle, abym zaliczył glebę - czyli było dobrze. pogoda robi się coraz przyjemniejsza, w szczególności temperatura zaczyna przyjmować rozsądne wartości. bieg tylko 40 minut, bo zaspało mi się, a właściwe to zasiedziało nad złomem za długo.

poniedziałek, 26 lutego 2007
Oscary rozdane

Oscary rozdane. Oscary 2007: Lista nagrodzonych - wyniki całkiem ciekawe, choć paru można się było domyślić.

26. luty 2007. roku

sympatyczne poranna 40-to minutowa przebieżka. pogoda taka ala przednówek (już nie trzaskające sobotnie -10). w sam raz dobry początek dnia. :)

niedziela, 25 lutego 2007
Mapa myśli

co to takiego i po co to? ogólnie to taki szczególny rodzaj notowania z tą różnicą, że taki bardziej wykorzystujący możliwości naszego mózgu. więcej można znaleźć tutaj. przez jakiś czas rysowałem takowe na papierze, ale prawdę powiedziawszy trochę mnie to irytowało, bo duże toto było i trochę nieporadne. mało wygodnie korzystała się z tego, choć i tak szybciej niż w przypadku tradycyjnych notatek.

od jakiegoś czasu jest rozwijany program, za pomocą którego można tworzyć mapy myślowe. nazwy się FreeMind i można go pobrać stąd. w sumie gorąco zachęcam do korzystania z niego, bo wg. mnie warto. korzyści są widoczne gołym okiem i nie trzeba na nie długo czekać.

17:25, amad3us , Life
Link Dodaj komentarz »
"zbyt wiele firm jak kiepskie małżeństwa"

na blogu Creating Passionate Users, którego czytam regularnie od jakiegoś czasu pojawił się ciekawy wpis: Too many companies are like bad marriages (zbyt wiele firm jest jak złe małżeństwa). jest to na tyle trafne stwierdzenie, że nie mogłem się powstrzymać od przytoczenia go na moim blogu. i co ciekawe to stwierdzenie jest prawdziwe w drugą stronę: zbyt wiele małżeństwo jest jak złe firm, jak firmy o złych praktykach. samą notkę z blogu polecam w celu zobaczenia zdjęć, bo ... warto ;).

sobota, 24 lutego 2007
24. luty 2007. roku

po wczorajszym "piwie" (dziękuję Wszystkim z którymi mogłem się spotkać w Harendzie) i po dłuższej nocnej rozmowie z siostrą udało mi się zwlec z łóżka o 8 (tak se myślę, że 4 red bulle nie pomagają w śnie, a może to coś innego).

spojrzałem na termometr. jedyne -9 stopni. założyłem buty. wyszedłem. okazało się, że wstanie z łóżka było prostsze niż sam bieg. przejmujący wiatr ze wschodu dołożył parę stopni. w związku z czym rozgrzewanie się trwało ciut dłużej niż zwykle. zbawieniem okazały się zabudowane i zalesione tereny, gdzie nie było wiatru. ale po 8. kilometrze biegło się już sympatycznie i nie przeszkadzał ani wiatr ani temperatura. pokusiłem się nawet o przebieżki.

ogólnie coraz sympatyczniej się biega. a jak pomyślę, że za chwilę wiosna to od razu cieplej się robi. no i coraz bardziej zbliża się półmaraton warszawski - już tylko 29 dni.

środa, 21 lutego 2007
21. luty 2007. roku

przy śniadaniu, przy naleśnikach (może wreszcie napiszę przepis na nie) po ... bieganiu usiadłem sobie coby skrobnąć co nieco na blogu z rana o dzisiejszymi biegu.

ciut dłużej niż zazwyczaj, bo w sumie 11 km. czas godzina z małym hakiem. tempo spacerowe.

pogoda była za to piękna. moje wstanie o 5 zostało wynagrodzone pięknym wschodem słońca. szkoda, że nie biegam z aparatem :/ musicie uwierzyć na słowo niestety, ale było warto. na pewno będzie to piękny dzień :)

poniedziałek, 19 lutego 2007
85 lat

nie sposób nie wspomnieć dziś o Władysławie Bartoszewskim w dniu jego 85. urodzin.

jak słucham jego czy czytam to co on napisał to przychodzi mi jedna myśl do głowy: na pewno nie zmarnował swojego życia. powiedziałbym nawet więcej: jest jedną z tych osób, które można stawiać za wzór. dobrze, że są tacy ludzie i oby ich nigdy nie zabrakło.

do dziś nie miałem świadomości, że Pan Władysław pisze bloga: WŁADYSŁAW BARTOSZEWSKI. na pewno będę tam regularnie zaglądał.

20:41, amad3us , Life
Link Dodaj komentarz »
19. luty 2007. roku

jeszcze może nie zwyczajowa, ale taka przyjemna poranna przebieżka. dużo, nie dużo, ale 40 minut biegu z rana to przyjemna sprawa. może jeszcze pogodzie sporo brakuje do ideału, ale za to lepiej można się dobudzić i pozytywniej zacząć dzień.

 
1 , 2